Po kilku minutach dostałam odpowiedź od Hazzy.
' Eh, no trudno. Mam nadzieję że nie zapracujesz się na śmierć i jeszcze się spotkamy. BUZIAKI. H. xxx :* '
Dlaczego tak bardzo boli mnie to że skłamałam oraz to że przez tak długi czas nie będę go widzieć. Dlaczego jak o nim myślę mam motylki w brzuchu? Czy ja się naprawdę zakochałam? ...
KILKA DNI PÓŹNIEJ
Nie widziałam się z Harry'm i chłopakami od trzech dni. Od ostatniego sms'a nie pisałam też z loczkiem. Kurwa mać, wiem że wyrażam się brzydko ale tak strasznie za nim tęsknie. Chciałabym żeby mnie przytulił, ooo, jeszcze lepiej, chcę znowu spijać smak z jego ust. Mogę teraz powiedzieć że chyba się zakochałam. Siedzę teraz w studiu zaraz mam sesję a kompletnie nie mogę się na niczym skupić tylko nad nim. Chcę go zobaczyć, czy jest w tym coś złego?
~*~
Po skończonej pracy przebrałam się w moje wcześniejsze ciuchy i zmierzałam ku wyjściu. Gdy opuściłam mury budynku widok który zastałam kompletnie mnie zszokował. Tam stał Harry. Odwrócony do mnie plecami, może jeszcze mnie nie zauważył. Po chwili odwrócił się i poprawił włosy po czym zwrócił wzrok w moją stronę. Patrzyłam mu w oczy a po moim policzku spłynęło kilka łez które jak najszybciej wytarłam. Podeszłam do chłopaka i bez zastanowienia wpiłam się w jego usta. Wplotłam palce po między jego loki odchylając lekko jego głowę do tyłu, rozłączając nasze usta przez co mogłam wtulić się w jego rozgrzany tors.
- Tak cholernie za Tobą tęskniłam. Harry, jedźmy gdzieś muszę Ci coś powiedzieć, ale tak żebyśmy byli sami.
- Dobrze, chodź. Masz kwiaty.
- Dziękuję. - dałam mu buziaka w policzek.
Gdy odebrałam od niego bukiet zaprowadził mnie do auta a zachowując się jak dżentelmen otworzył mi drzwi. Uśmiechnęłam się lekko usadzając swój tyłek na skórzanym siedzeniu. Gdy on wszedł do auta musnęłam jego policzek swoją dłonią na co ten przegryzł wargę.
- Jedziemy?
- Jedziemy.
~*~
Zawiózł nas do hotelu. Zmierzaliśmy do pokoju numer 169, gdy recepcjonistka podała nam klucz z tym numerkiem ten ucieszył się jak małe dziecko. Gdy weszliśmy do środka owinęłam rękami jego kark a nogi przeplotłam na jego biodrach, pocałowałam go namiętnie lecz po tym ruchu mimowolnie rozbeczałam się jak pięcioletnia dziewczynka.
- Wiesz, teraz mogę Ci już to powiedzieć... Koch.. - nie dał mi dokończyć.
Wpił się w moje usta namiętnie całując. Zarzuciłam swoje ręce na jego kark masując go. Oberwałam go od siebie patrząc mu długo w oczy.. BEZ SŁOWA
- Wiesz, nigdy nie wierzyłem w miłość od pierwszego wejrzenia.
- A ja nigdy nie wierzyłam że można kogoś tak strasznie pokochać po kilku dniach.
- Kochasz mnie?
- Najmocniej. Nie mogłam znieść tego że tak długo Cię nie widziałam, nie mogłam się do Ciebie przytulić i porozmawiać. Gdyby mi ktoś rok temu powiedział że zakocham się i będę z Harry'm Styles'em z tego sławnego zespołu One Direction. Wyśmiałabym go.
- Czekaj.. czekaj... Będę z Harry'm Styles'em, czyli jesteśmy razem.
- Emm, nie wie, nie wiem. Nie usłyszałam żadnego pytania czy czegokolwiek.
- Chcesz być ze mną? Z tym Harry'm Styles'em?
- Chcę być z tym debilem.
- Kocham Cię.
- Ja Ciebie też.
KILKA TYGODNI PÓŹNIEJ
- Hej kochanie, co robisz?
- Piszę piosenkę.
- Ooo, pokaż.
- Nie, nie, nie, nie teraz, pokażę gdy będzie gotowa.
- No kotku.
- Nie.
- No to powiedz chociaż o czym jest.
- O Tobie o NAS.
- Naprawdę?
- Naprawdę. - spojrzał mi w oczy po czym ponownie wrócił do swoich karteczek.
- Ehh, idę sie spotkać z Vicky, nie wiem kiedy wrócę.
- Dobrze, misiu. - Powiedział bez większego zainteresowania. Dzięki Styles.
- A buziak na pożegnanie? - Zrobiłam smutną minkę po czym mój chłopak chwycił mnie za policzki pochłaniając nas w cudownym pocałunku. Oderwał nas od siebie, oblizał usta i wrócił do pracy.
Pobiegłam szybko na górę aby się przegrać. A tak ogólnie zapomniałam wspomnieć że mieszkam z Hazzą. Miałam zamieszkać z Vicky ale plany się zmieniły, moja przyjaciółka zamieszkała ze swoim chłopakiem czyli Niall'em a ja ze swoim, dziwny zbieg okoliczności prawda?
~*~
Wychodząc z domu wysłałam jeszcze sms'a Vic, że zaraz u niej będę. Włożyłam mojego iPhone'a do kieszeni spodenek i wyszłam. Postanowiłam że pójdę pieszo, trochę ruchu nikomu nie zaszkodzi. Lato tego roku jest po prostu cudowne. Jest o wiele więcej kwiatów niż za zwyczaj a ponad to niedaleko naszego domu postawili śliczną fontannę, lubimy sobie tam przychodzić z Hazzą i zapominać o wszystkim co się dzieję wokół nas. Wtedy mamy siebie i tylko siebie. Idąc parkiem zahaczyłam jeszcze o starbucks zamawiając kawę dla mnie i dla Smith. Gdy byłam już pod mieszkaniem przyjaciółki zadzwoniłam dzwonkiem lecz po kilku minutowym czekaniu nikt nie raczył ruszyć tyłeczka i otworzyć. Próbowałam jeszcze raz ale na nic. Wyciągnęłam jeszcze raz swój telefon by zobaczyć czy odpisała lecz naglę usłyszałam jej głos.
- Jejku, Rose, przepraszam, byłam na mieście a gdy napisałaś sms'a kasjerka kasowała moje zakupy więc nie bardzo miałam możliwości aby być tu szybko. - ciągnęła z zasapanym głosem, szczerze? bawił mnie ten ton. Zawsze narzeka gdy mi coś wypadnie, no to widzisz kochaniutka nawet najlepszym się zdarza.
- No dobra, spokojnie, bo płuca Ci wyskoczą. - Zachichotałam cicho mając pewność że mnie nie usłyszy. Niestety, to nie wyszło.
- Bardzo śmieszne a jak Tobie coś wypada i się czepiam to się denerwujesz.
- No już, jest okay.
- Dobra chodź nie będziemy tak stały przed drzwiami.
Blondynka podała mi torby z zakupami a z małej skórzanej torebki wyciągnęła komplet kluczy. Przekręciła zamek roztworzyła drzwi a ode mnie zabrała jedną reklamówkę po czym weszłyśmy.
~*~
- A tak ogólnie, to co Cię sprowadza?
- Ty mówisz serio? Przyszłam po prostu do przyjaciółki, czy musi być jakiś powód.
- Niby nie, ale z tego co wiem to chłopaki mają dzisiaj wolne.
- To gdzie Niall?
- Wyszedł gdzieś z Zayn'em.
- Harry siedzi w domu i ślęczy nad jakimiś karteczkami twierdząc że pisze piosenkę, o mnie i o nim.
- Uuu, słodko.
- Niby tak ale wolałabym żeby ten dzień wolny spędził ze mną no bo w końcu skoro ma wolne to dlaczego pisze piosenki. Może mu się znudziłam.
- Przestań takie głupoty gadać. Może wpadło mu coś do głowy i nie chcąc zapomnieć przelał to na papier, Horan też tak czasami ma jak go natchnie to od razu leci do kartek i pisze.
- Może i masz rację. Ale jakoś od kilku dni prawie ze sobą nie rozmawiamy, on cały czas jest w studiu i w ogóle.
- Ale pamiętaj że teraz pracują nad płytą a nie długo jest trasa.
- Co!? Jaka trasa?
- Ups... Harry Ci nie mówił?
- Nie. Ile jest jeszcze do tej trasy?
- Prawie miesiąc. To nie jest mało, przecież na pewno Ci powie może miał zamiar nie długo.
- Ale Tobie Niall, powiedział.
- Niall to Niall a Harry to Harry. Nie denerwuj się na pewno Cię o tym poinformuje.
- No wiesz tylko że ja już to wiem.
- Ale wiesz o co mi chodzi.
- Tak wiem, wiem.
- Spokojnie, nie masz się czym złościć.
- Okay.
Uspokoiłam się przez moment aby za chwilę ponownie zacząć o tym myśleć. Nie rozumiem... no ale w sumie prawie miesiąc to ma jeszcze czas ale o takich rzeczach powinien mi mówić o wiele wcześniej.
~*~
Właśnie wracam do domu i mimo tego że jest już 18, na dworze nie zrobiło się ani trochę ciemniej niż wtedy gdy wychodziłam z domu. Szczerzę mówiąc nie przestałam o tym myśleć ale powoli układam sobie wszystko w głowie i staram się ochłonąć. Dotarłam do domu, zdjęłam buty po czym weszłam do salonu a Hazza nawet nie zerknął, do cholery okradli by nas a on by nie odwrócił głowy co się dzieje.
- Fajnie że się interesujesz tym że jestem w domu, jak widać nawet tego nie zauważyłeś. Ooo, ty nawet od tych pieprzonych kartek nie odszedłeś.
OCZAMI HAZZY
O co jej chodzi, nie zamierzałem się odzywać bo nie miałem potrzeby dyskutować, przecież muszę pracować tak? Po chwili usłyszałem jak wbiega wnerwiona po schodach i zatrzaskuje drzwi któregoś z pomieszczeń. Tak naprawdę kark zaczyna mnie już boleć ale chcę to dziś skończyć, kończyłem już ostatnią zwrotkę. Jakoś da się ją przeprosić, przecież nie odmówi moim oczkom, haha. Wróciłem do roboty na jakieś pół godziny a skończoną piosenkę wrzuciłem do teczki. Posprzątałem cały bałagan i poszedłem do Rose. Słyszałem jak cichy płacz wydostaję się z naszej sypialni więc już wiedziałem gdzie jest. Nacisnąłem pozłacaną klamkę i wszedłem do środka. Siedziała skulona na łóżku. Podszedłem do niej i usiadłem obok. Zero reakcji. Pocałowałem ją w kark na co odpowiedziała tym samym, niczym.
- Rose.
Dalej nie raczyła nic powiedzieć. Zacząłem składać pocałunki na każdym okrytym skrawku jej ciała a ta nawet nie drgnęła.
- Proszę Cię.
- Zobacz jak to jest gdy ma się Cie w dupie. Miło?
- Rose ale ja musiałem to skończyć.
- Musiałeś? Czy tak Ci się chciało. Miałeś dziś do cholery wolne i zamiast spędzić ten czas zemną wolałeś zająć się pracą skoro miałeś odpocząć. Jutro znowu będziesz zapieprzał do studia a ja znowu obudzę się w pustym łóżku i będę zasypiać w pustym. Nawet nie raczyłeś ruszyć dupska z krzesła gdy wróciłam wyszłam z domu o 12 a wróciłam o 18 chciałam się do Ciebie przytulić ale kurwa nie no bo ty ślęczysz dalej w tym gównie. Nawet nie raczyłeś powiedzieć mi że macie trasę. Najlepiej było by powiedzieć tydzień przed wyjazdem albo dzień przed. Nic Cię nie obchodzi, tak o mnie zabiegałeś a teraz masz mnie gdzieś. - krzyczała przez łzy.
- Rose, nie jest tak...
- Nie? Prawda w oczy kole.
- Chciałem Ci powiedzieć w tym tygodniu ale nie było okazji. Wiem że miałem wolne ale coś mnie natchnęło i nie mogłem przestać pisać. Przepraszam.
- Nie było okazji? Miałeś cały dzisiejszy dzień. Gdyby nie Vicky do tej pory bym nie wiedziała. Pamiętasz co powiedziałeś? Że nigdy nie pozwolisz mi płakać. Jak widać nie dotrzymujesz obietnic.
- Ja.. ja.. nie wiem co powiedzieć. Przepraszam, nie chciałem żeby tak to wyglądało. Cholernie mi na Tobie zależy. Jeżeli chcesz wezmę jutro dzień wolnego.
- Tak, i znowu będziesz cały dzień coś pisał. Nie będzie różnicy jeżeli nie pójdziesz. Ja i tak będę sama a Ty i tak będziesz pracował więc..
- Skończyłem piosenkę.
- Wow, no powiem Ci że cudowna wiadomość. A teraz zostaw mnie samą.
- Rose..
- Wyjdź.
- Daj mi coś powiedzieć.
- Powiedziałam coś.
Rose
Szczerze mówiąc chcę się do niego przytulić i mu wybaczyć ale nie daje rady. Muszę ochłonąć. Postanowiłam że nie mam o co płakać i staram się nie uronić ani jednej łzy ale to ciężkie. Zeszłam z łóżka wyciągnęłam z szafy jakąś rozciągniętą czarną koszulkę i niebieskie szorty. Powędrowałam do łazienki zamykając drzwi na klucz. Zdjęłam z siebie ubrania i weszłam do kabiny. Odkręciłam korek z ciepłą wodą. Przyjemne dreszcze które pojawiły się na mojej skórze pod wpływem ciepła sprawiały że zapominałam o tym co działo się przed chwilą.
~*~
( godzina później )
Ubrana we wcześniej naszykowane ciuchy zeszłam na dół aby zrobić sobie gorącą czekoladę. Gdy byłam już w kuchni zauważyłam że stoi za mną Harry z kartą w ręku i zaczyna śpiewać.
- Wiesz, nigdy nie wierzyłem w miłość od pierwszego wejrzenia.
- A ja nigdy nie wierzyłam że można kogoś tak strasznie pokochać po kilku dniach.
- Kochasz mnie?
- Najmocniej. Nie mogłam znieść tego że tak długo Cię nie widziałam, nie mogłam się do Ciebie przytulić i porozmawiać. Gdyby mi ktoś rok temu powiedział że zakocham się i będę z Harry'm Styles'em z tego sławnego zespołu One Direction. Wyśmiałabym go.
- Czekaj.. czekaj... Będę z Harry'm Styles'em, czyli jesteśmy razem.
- Emm, nie wie, nie wiem. Nie usłyszałam żadnego pytania czy czegokolwiek.
- Chcesz być ze mną? Z tym Harry'm Styles'em?
- Chcę być z tym debilem.
- Kocham Cię.
- Ja Ciebie też.
KILKA TYGODNI PÓŹNIEJ
- Hej kochanie, co robisz?
- Piszę piosenkę.
- Ooo, pokaż.
- Nie, nie, nie, nie teraz, pokażę gdy będzie gotowa.
- No kotku.
- Nie.
- No to powiedz chociaż o czym jest.
- O Tobie o NAS.
- Naprawdę?
- Naprawdę. - spojrzał mi w oczy po czym ponownie wrócił do swoich karteczek.
- Ehh, idę sie spotkać z Vicky, nie wiem kiedy wrócę.
- Dobrze, misiu. - Powiedział bez większego zainteresowania. Dzięki Styles.
- A buziak na pożegnanie? - Zrobiłam smutną minkę po czym mój chłopak chwycił mnie za policzki pochłaniając nas w cudownym pocałunku. Oderwał nas od siebie, oblizał usta i wrócił do pracy.
Pobiegłam szybko na górę aby się przegrać. A tak ogólnie zapomniałam wspomnieć że mieszkam z Hazzą. Miałam zamieszkać z Vicky ale plany się zmieniły, moja przyjaciółka zamieszkała ze swoim chłopakiem czyli Niall'em a ja ze swoim, dziwny zbieg okoliczności prawda?
~*~
Wychodząc z domu wysłałam jeszcze sms'a Vic, że zaraz u niej będę. Włożyłam mojego iPhone'a do kieszeni spodenek i wyszłam. Postanowiłam że pójdę pieszo, trochę ruchu nikomu nie zaszkodzi. Lato tego roku jest po prostu cudowne. Jest o wiele więcej kwiatów niż za zwyczaj a ponad to niedaleko naszego domu postawili śliczną fontannę, lubimy sobie tam przychodzić z Hazzą i zapominać o wszystkim co się dzieję wokół nas. Wtedy mamy siebie i tylko siebie. Idąc parkiem zahaczyłam jeszcze o starbucks zamawiając kawę dla mnie i dla Smith. Gdy byłam już pod mieszkaniem przyjaciółki zadzwoniłam dzwonkiem lecz po kilku minutowym czekaniu nikt nie raczył ruszyć tyłeczka i otworzyć. Próbowałam jeszcze raz ale na nic. Wyciągnęłam jeszcze raz swój telefon by zobaczyć czy odpisała lecz naglę usłyszałam jej głos.
- Jejku, Rose, przepraszam, byłam na mieście a gdy napisałaś sms'a kasjerka kasowała moje zakupy więc nie bardzo miałam możliwości aby być tu szybko. - ciągnęła z zasapanym głosem, szczerze? bawił mnie ten ton. Zawsze narzeka gdy mi coś wypadnie, no to widzisz kochaniutka nawet najlepszym się zdarza.
- No dobra, spokojnie, bo płuca Ci wyskoczą. - Zachichotałam cicho mając pewność że mnie nie usłyszy. Niestety, to nie wyszło.
- Bardzo śmieszne a jak Tobie coś wypada i się czepiam to się denerwujesz.
- No już, jest okay.
- Dobra chodź nie będziemy tak stały przed drzwiami.
Blondynka podała mi torby z zakupami a z małej skórzanej torebki wyciągnęła komplet kluczy. Przekręciła zamek roztworzyła drzwi a ode mnie zabrała jedną reklamówkę po czym weszłyśmy.
~*~
- A tak ogólnie, to co Cię sprowadza?
- Ty mówisz serio? Przyszłam po prostu do przyjaciółki, czy musi być jakiś powód.
- Niby nie, ale z tego co wiem to chłopaki mają dzisiaj wolne.
- To gdzie Niall?
- Wyszedł gdzieś z Zayn'em.
- Harry siedzi w domu i ślęczy nad jakimiś karteczkami twierdząc że pisze piosenkę, o mnie i o nim.
- Uuu, słodko.
- Niby tak ale wolałabym żeby ten dzień wolny spędził ze mną no bo w końcu skoro ma wolne to dlaczego pisze piosenki. Może mu się znudziłam.
- Przestań takie głupoty gadać. Może wpadło mu coś do głowy i nie chcąc zapomnieć przelał to na papier, Horan też tak czasami ma jak go natchnie to od razu leci do kartek i pisze.
- Może i masz rację. Ale jakoś od kilku dni prawie ze sobą nie rozmawiamy, on cały czas jest w studiu i w ogóle.
- Ale pamiętaj że teraz pracują nad płytą a nie długo jest trasa.
- Co!? Jaka trasa?
- Ups... Harry Ci nie mówił?
- Nie. Ile jest jeszcze do tej trasy?
- Prawie miesiąc. To nie jest mało, przecież na pewno Ci powie może miał zamiar nie długo.
- Ale Tobie Niall, powiedział.
- Niall to Niall a Harry to Harry. Nie denerwuj się na pewno Cię o tym poinformuje.
- No wiesz tylko że ja już to wiem.
- Ale wiesz o co mi chodzi.
- Tak wiem, wiem.
- Spokojnie, nie masz się czym złościć.
- Okay.
Uspokoiłam się przez moment aby za chwilę ponownie zacząć o tym myśleć. Nie rozumiem... no ale w sumie prawie miesiąc to ma jeszcze czas ale o takich rzeczach powinien mi mówić o wiele wcześniej.
~*~
Właśnie wracam do domu i mimo tego że jest już 18, na dworze nie zrobiło się ani trochę ciemniej niż wtedy gdy wychodziłam z domu. Szczerzę mówiąc nie przestałam o tym myśleć ale powoli układam sobie wszystko w głowie i staram się ochłonąć. Dotarłam do domu, zdjęłam buty po czym weszłam do salonu a Hazza nawet nie zerknął, do cholery okradli by nas a on by nie odwrócił głowy co się dzieje.
- Fajnie że się interesujesz tym że jestem w domu, jak widać nawet tego nie zauważyłeś. Ooo, ty nawet od tych pieprzonych kartek nie odszedłeś.
OCZAMI HAZZY
O co jej chodzi, nie zamierzałem się odzywać bo nie miałem potrzeby dyskutować, przecież muszę pracować tak? Po chwili usłyszałem jak wbiega wnerwiona po schodach i zatrzaskuje drzwi któregoś z pomieszczeń. Tak naprawdę kark zaczyna mnie już boleć ale chcę to dziś skończyć, kończyłem już ostatnią zwrotkę. Jakoś da się ją przeprosić, przecież nie odmówi moim oczkom, haha. Wróciłem do roboty na jakieś pół godziny a skończoną piosenkę wrzuciłem do teczki. Posprzątałem cały bałagan i poszedłem do Rose. Słyszałem jak cichy płacz wydostaję się z naszej sypialni więc już wiedziałem gdzie jest. Nacisnąłem pozłacaną klamkę i wszedłem do środka. Siedziała skulona na łóżku. Podszedłem do niej i usiadłem obok. Zero reakcji. Pocałowałem ją w kark na co odpowiedziała tym samym, niczym.
- Rose.
Dalej nie raczyła nic powiedzieć. Zacząłem składać pocałunki na każdym okrytym skrawku jej ciała a ta nawet nie drgnęła.
- Proszę Cię.
- Zobacz jak to jest gdy ma się Cie w dupie. Miło?
- Rose ale ja musiałem to skończyć.
- Musiałeś? Czy tak Ci się chciało. Miałeś dziś do cholery wolne i zamiast spędzić ten czas zemną wolałeś zająć się pracą skoro miałeś odpocząć. Jutro znowu będziesz zapieprzał do studia a ja znowu obudzę się w pustym łóżku i będę zasypiać w pustym. Nawet nie raczyłeś ruszyć dupska z krzesła gdy wróciłam wyszłam z domu o 12 a wróciłam o 18 chciałam się do Ciebie przytulić ale kurwa nie no bo ty ślęczysz dalej w tym gównie. Nawet nie raczyłeś powiedzieć mi że macie trasę. Najlepiej było by powiedzieć tydzień przed wyjazdem albo dzień przed. Nic Cię nie obchodzi, tak o mnie zabiegałeś a teraz masz mnie gdzieś. - krzyczała przez łzy.
- Rose, nie jest tak...
- Nie? Prawda w oczy kole.
- Chciałem Ci powiedzieć w tym tygodniu ale nie było okazji. Wiem że miałem wolne ale coś mnie natchnęło i nie mogłem przestać pisać. Przepraszam.
- Nie było okazji? Miałeś cały dzisiejszy dzień. Gdyby nie Vicky do tej pory bym nie wiedziała. Pamiętasz co powiedziałeś? Że nigdy nie pozwolisz mi płakać. Jak widać nie dotrzymujesz obietnic.
- Ja.. ja.. nie wiem co powiedzieć. Przepraszam, nie chciałem żeby tak to wyglądało. Cholernie mi na Tobie zależy. Jeżeli chcesz wezmę jutro dzień wolnego.
- Tak, i znowu będziesz cały dzień coś pisał. Nie będzie różnicy jeżeli nie pójdziesz. Ja i tak będę sama a Ty i tak będziesz pracował więc..
- Skończyłem piosenkę.
- Wow, no powiem Ci że cudowna wiadomość. A teraz zostaw mnie samą.
- Rose..
- Wyjdź.
- Daj mi coś powiedzieć.
- Powiedziałam coś.
Rose
Szczerze mówiąc chcę się do niego przytulić i mu wybaczyć ale nie daje rady. Muszę ochłonąć. Postanowiłam że nie mam o co płakać i staram się nie uronić ani jednej łzy ale to ciężkie. Zeszłam z łóżka wyciągnęłam z szafy jakąś rozciągniętą czarną koszulkę i niebieskie szorty. Powędrowałam do łazienki zamykając drzwi na klucz. Zdjęłam z siebie ubrania i weszłam do kabiny. Odkręciłam korek z ciepłą wodą. Przyjemne dreszcze które pojawiły się na mojej skórze pod wpływem ciepła sprawiały że zapominałam o tym co działo się przed chwilą.
~*~
( godzina później )
Ubrana we wcześniej naszykowane ciuchy zeszłam na dół aby zrobić sobie gorącą czekoladę. Gdy byłam już w kuchni zauważyłam że stoi za mną Harry z kartą w ręku i zaczyna śpiewać.
I figured it out
I figured it out from black and white
Seconds and hours
Maybe they had to take some time
I know how it goes
I know how it goes from wrong and right
Silence and sound
Did they ever hold each other tight
Like us
Did they ever fight
Like us
You and I
We don't wanna be like them
We can make it till the end
Nothing can come between
You and I
Not even the Gods above can
Separate the two of us
No nothing can come between
You and I
Oh, you and I
I figured it out
Saw the mistakes of up and down
Meet in the middle
There's always room for common ground
I see what it's like
I see what it's like for day and night
Never together
Cause they see things in a different light
Like us
They never tried
Like us
You and I
We don't wanna be like them
We can make it till the end
Nothing can come between
You and I
Not even the Gods above can
Separate the two of us
'Cause You and I
We don't wanna be like them
We can make it till the end
Nothing can come between
You and I
Not even the Gods above can
Separate the two of us
No nothing can come between
You and I
Oh, you and I
Ooooh You and I
We could make it if we try
Oh, you and I
You and I
Gdy to usłyszałam łzy napływały mi do oczu ale nie dałam po sobie tego poznać. Gdy skończył odwróciłam się udając że to nie wzbudziło we mnie żadnych emocji. Nie mogłam tego po prostu udawać, nie dałam rady się przełamać. Odwróciłam się i spojrzałam na zamurowanego Styles'a, zdziwił się chłopczyna. Podeszłam do niego i mocno wtuliłam się w jego tors. Pocałowałam go namiętnie wplatając palce w jego loczki.
Na chwilę oderwał nas od siebie patrząc mi w oczy tak jakby pytając o zgodę. Wiedziałam co chce teraz zrobić, miałam na to ochotę tak samo jak on. Pokręciłam głową na tak a on wrócił do wcześniejszej czynności. Zdjął ze mnie bluzkę i przestał całować mnie w usta bo zajął się szyją i dekoltem. Zostawił malinkę na moim obojczyku po czym wrócił do ust. W między czasie zdjęłam mu koszulkę. Zabrałam się już za rozpinanie guzika jego spodni lecz Harry podniósł mnie i zaniósł do sypialni na łóżko. Sam je z siebie zdjął to samo robiąc z moimi. Zostałam już tylko w bieliźnie. Jednym sprawnym ruchem Hazz odpiął mi stanik zrzucając go na ziemię zaczynając ssać moje sutki po czym dmuchał na podrażnione miejsce co doprowadzało mnie do jeszcze większego pożądania. Szybko zdjęłam swoje majtki a następnie jego bokserki. Moim oczom ukazał się jego przyjaciel, nie ukrywam mały nie był. Nie mówię tu że jakiś nie wiadomo wielki że się aż boję ale... a z resztą. Płynnym ruchem prześlizgnęłam się przez ramię chłopaka tak abym to ja mogła górować. Zaczęłam całować każdy skrawek jego ciała pozostawiając kilka malinek na ciele. Wplotłam palce w jego loki po czym szarpnęłam na co ten lekko syknął. Przerzucił mnie na dół i zajął się moją kobiecością. Przez chwilę swoimi palcami smyrał okolice żeby w pewnym momencie móc wsadzić je we mnie po chwili liżąc strefę intymną. Zaczęłam piszczeć i szeptać jego imię. Przekręciłam nas i wzięłam w dłonie jego przyjaciela, pierw kilka zwinnych ruchów w górę i w dół a potem wepchałam go sobie do buzi działając szybkim tempem. Po chwili miałam już dość i chciałam aby we mnie wszedł.
- Harry...
- Już.
Po chwili zawisł nade mną a płynnym ruchem wszedł we mnie całą długością. Na początku robił to delikatnie ale gdy podrapałam go po plecach i zaczęłam stękać robił to coraz szybciej. Czułam że jesteśmy już blisko oboje. Kilka pchnięć i koniec... doszliśmy w tym samym momencie.
~*~
Leżeliśmy na łóżku, spełnieni, wykończeni i nadzy. Oboje nie mogliśmy unormować oddechu. Było mi bardzo gorąco. Gdy się uspokoiliśmy złapał mnie za dłoń i usadowił na klatce piersiowej w miejscu serca.
- Ono bije tylko dla Ciebie.
- Kocham Cię.
- Ja Ciebie bardziej. Muszę Ci powiedzieć że jesteś cudowna.
- Uhu, Ty też jesteś świetny.
- Kąpiel?
- Ooo, chętnie, jak najbardziej.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
ROZDZIAŁ TROCHĘ KRÓTKI ALE NIE MAM WENY. NASTĘPNY BĘDZIE NIEDŁUGO! BUŹKA.:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz