- Dobra to ja idę się przebrać a wy zejdźcie z tego Niall'a! - ponownie zaczęłam się śmiać.
Odłożyłam butelkę wody na stolik i zmierzałam ku garderobie. Po chwili przypomniałam sobie o tym że dziś przecież idziemy z Lilly na policję. Muszę to jakoś zgrabnie powiedzieć chłopakom żeby im się nie zrobiło smutno ale też nie mogę zmyślać bo się zorientują i pomyślą że po prostu nie chcę do nich jechać. Weszłam do swojej przebieralni i zmieniłam ciuchy na te w których tutaj przyszłam po czym wróciłam do reszty.
- Ej chłopaki, nie mogę do was jechać właśnie przypomniałam sobie o ważnej sprawie którą muszę załatwić z siostrą.
- A jaką? Jeżeli możesz powiedzieć.
- Mogę, ale nie chcę, nie zrozum mnie źle ale nie chcę o tym rozmawiać.
- Ale na pewno wszystko dobrze, może Cię odwieziemy? - tak ten wiecznie troszczący się o wszystkich Liam, nie bez powodu nazywają go Daddy.
- Nie, nie, jestem autem mamy więc muszę go jej odwieźć.
- A zapowiadał się taki fajny wieczór. - wtrącił Harry.
- Hazza ja wiem że dawno czasu z dziewczyną nie spędzałeś ale wiesz poczekasz do jutra, haha.
- Bardzo śmieszne.
- Nie no stary, serio cię zgasiła. - Po czym wszyscy zaczęliśmy się chichrać.
- No to jutro tak? - Zayn.
- Tak jutro będzie super.
Wyciągnęłam z torebki jakąś karteczkę i napisałam na niej mój numer po czym podałam Hazzie, nie dlatego że go wyróżniam ale stał najbliżej mnie.
- Macie tu mój numer, przyślijcie swój adres a ja jutro będę, tylko napiszcie mi jeszcze o której, okej?
- Okej, to do jutra. - krzyknęli chórem
Uśmiechnęłam się do nich po czym na pożegnanie przytuliłam każdego z nich.
~*~
Byłyśmy już na komisariacie, szczerze? Nie jest to najlepsze miejsce. Nie lubię takich pomieszczeń. Szare ściany, po korytarzach ciągle biegają jacyś policjanci, czasami sami a czasami z jakimiś zbrodniarzami którzy im się wyrywają, przeklinają, obrażają i na nich plują? Nigdy bym nie pomyślała że w Londynie może być taki przepych przestępców, co chwile się jacyś przebijali i nie wyglądali na przyjaznych i zadbanych. Wyrwałam się z przemyśleń kiedy jakiś władza otworzył drzwi swojego gabinetu [?], tak to mogę nazwać? Wołając nas do środka.
- A więc to takiego się stało?
Lilly opowiedziała całą historię posterunkowemu, z tego co zaobserwowałam na jej twarzy co jakiś czas spływała łza a w niektórych momentach zacinała się i nie chciała dokończyć wypowiedzi.
~*~
- A więc przyjmuję wasze zgłoszenie i jak najszybciej zaczynamy poszukiwanie sprawcy, zostanie zabrany na komendę w celu przesłuchań, zapewne do czasu rozstrzygnięcia zostanie w areszcie a jego dalszymi losami zajmie się prokuratura. Czy coś jeszcze?
- Nie to już wszystko, dziękujemy, do widzenia.
- Do widzenia i obiecujemy że on zostanie ukarany.
- Dziękuję. - powiedziała Lill a po jej policzku ponownie spłynęła łza.
- Nie ma za co dziękować to nasza praca.
Wyszłyśmy w końcu stamtąd i poczułyśmy świeże powietrze które w środku nie było zbyt przyjemne wręcz drażniące, było tam bardzo duszno.
- Lilly, może pójdziemy na jakieś ciastko i kawę lub herbatę?
- Tak, chętnie muszę jakoś się osłodzić, haha.
- No to chodź.
~*~
Wchodząc do kawiarni poczułyśmy cudownie słodki zapach przeróżnych ciast z nutą przebijającego się zapachu parzonej kawy, która w tym lokalu jest po prostu najlepsza, nie wspominając już o tym jak ciasta są tu przepyszne. Zajęłyśmy miejsce przy naszym ulubionym stoliku przy oknie i wzięłyśmy kartę w dłonie. Po chwili przyszła do nas wysoka kelnerka o czarnych włosach, z krwisto czerwoną szminką na ustach przez co wyglądała jak królewna śnieżka plus to że miała też jasną karnację jak śnieg.
- Co panie sobie życzą?
- Ja poproszę ciasto czekoladowe i latte, a Ty Lilly?
- Co... co? Emm, ja poproszę szarlotkę i kakao.
- Dobrze, dziękuje.
Gdy kelnerka odeszła od razu zaczęłam wypytywać siostrę o czym tak myślała:
- Co jest? Nad czym się tak zastanawiałaś?
- Nad niczym.
- Nie kłam.
- Po prostu boję się że on może mi coś zrobić, kurwa mać, nawet nie wiesz do czego on jest skłonny, on pobił swoją wcześniejszą dziewczyna właśnie dla podobnego powodu jak ja a Ty cały czas się mnie o wszystko wypytujesz a ja mam już dość!!
Wykrzyczała po czym wstała i chciała wyjść ale pobiegłam za nią i ją zatrzymałam.
- Dobrze, przepraszam już dam Ci spokój, wracajmy, uspokoisz się to porozmawiamy, hmm?
- Okej.
Po jakichś piętnastu minutach kelnerka przyniosła nasze zamówienia a a ja dostałam sms'a.
' Cześć Rose! Mam nadzieję że załatwiłaś swoje sprawy i wszystko jest w porządku.
O której kończysz jutro pracę, ty podaj nam swój adres a my
po Ciebie wpadniemy, ale musisz powiedzieć na którą będziesz gotowa, haha.:)
Do zobaczenia jutro, buziaki, Harry. xx '
Czytając to sama do siebie się uśmiechnęłam po czym wysłałam Hazzie adres z namiastką tego o której może po mnie przyjechać a potem wróciłam do zajadania.
~*~
Po powrocie do domu nie chciało mi się za bardzo gadać z Lilly na wcześniejszy temat bo wiem że potrzebuje czasu by dojść do siebie i ochłonąć, porozmawiamy kiedy indziej ale niestety teraz to ja muszę powiedzieć mamie o wszystkim ponieważ Lill mnie poprosiła abym to ja mówiła dlatego że ona nie ma odwagi. Rozumiem ją i wiem że nie chce o tym rozmawiać więc się zgodziłam. Nasza rodzicielka była trochę zła że mówimy jej o tym dzisiaj a nie powiedziałyśmy od razu bo wróciłaby do domu ale też ucieszyła się że w ogóle jej powiedziałyśmy a nie robiłyśmy z tego jakiejś wielkiej tajemnicy.
Zasiadłam w salonie na kanapie i zabrałam się za dokończanie mojej ostatnio ulubionej książki lecz nie na długo ponieważ mama oznajmiła nam że kolacja czeka. Szczerze, nie miałam zbyt wielkiej ochoty ale jednak zjadłam choć było to lekką męczarnią gdyż nie chciało mi się jeść. Po skończonym posiłku udałam się do łazienki by wziąć prysznic.
~*~
Po wyjściu z łazienki przebrałam się w te same piżamy które miałam wczoraj i wskoczyłam pod kołdrę ponieważ byłam bardzo zmęczona. Przeglądnęłam sobie jeszcze moje ulubione portale takie jak instagram, facebook i twitter. Jeden twitt zaskoczył mnie bardzo a napisał do Niall :
' @Rose_Mind to wspaniała osoba! Spędziliśmy z nią super dzień! Wszyscy ją bardzo polubiliśmy - Niall, Harry, Zayn, Louis, Liam. xxx'
Jejku oni są świetni, uśmiechnęłam się i napisałam komentarz :
' Ojejku, jak cieplutko na serduszku! Ja też was uwielbiam! Sesja była świetna. A teraz dobranoc... modele! Haha. xxx ;) '
Błyskawicznie dostałam odpowiedź :
' Bardzo śmieszne, zawód modeli nie jest taki prosty, haha. Dobranoc. :) - Znowu Ci sami nie chce mi się nas podpisywać. xxx '
Odłożyłam telefon na szafkę nocną, zamknęłam oczy i praktycznie od razu zasnęłam.
NASTĘPNEGO DNIA
Mimo tego iż nie chciałam, lecz musiałam ruszyć się z wyra do pracy a sen miałam cudowny, śnił mi się... Harry, nie wiem dlaczego on ale muszę powiedzieć że był świetny, nie będę go zdradzać bo więcej mi się nie przyśni. A więc wracając mimo tego że nie chciałam to musiałam wstać, ogarnąć się i iść do pracy którą kochałam ale dziś nie za bardzo chce mi się do niej iść.
Wstałam, ubrałam się, ogarnęłam i pojechałam do pracy.
~*~
Po pracy wróciłam do domu była już 15 z chłopakami umówiłam się na 17 więc zaczęłam się przygotowywać. Wzięłam kąpiel, umyłam zęby, ubrałam się, uczesałam włosy, pomalowałam paznokcie, umalowałam się, spryskałam się perfumami i zeszłam na dół. Miałam jeszcze pół godziny więc żeby czas szybciej mi minął przeglądałam różne portale i napisałam twetta :
' Szykuję się świetny wieczór! :) xxx '
Gdy skończyłam go pisać zadzwonił mój telefon a ktoś zapukał do drzwi. Nie odebrałam bo patrząc na wyświetlacz zauważyłam że to Harry więc po prostu podeszłam do drzwi :
- No i poco dzwoniłeś i pukałeś? Haha.
- Hej... wow, świetnie wyglądasz - powiedział i dał mi buziaka w policzek.
- Em, dziękuję. Ty też. - puściłam mu oczko.
- Madam... pozwoli Pani. - podał mi rękę na co ja podałam mu swoją.
- Haha, nie wygłupiaj się. - powiedziałam i uderzyłam go w ramię.
- Ałł - powiedział z sarkazmem.
- Nie żartuj sobie.
- Nie żartuję, masz naprawdę wielką siłę. - zachichotał cicho myśląc że nie usłyszę.
- Słyszałam.
- Oj tam, chodź już.
~*~
Gdy weszłam do domu wszyscy rzucili się na mnie i zaczęli przytulać. Szczerze, miło, haha.
- Uuu, Rose jaka laska.
- Niall, debilu!
- No co ja mówię tylko prawdę.
- Nie podlizuj się.
- Wcale się nie podlizuje.
- Oczywiście.
- Dobra chodź Rose do jadalni, zaprowadzę Cię.
- Dzięki Zayn.
Poszłam i wystawiłam język blondynowi. Na co ten zrobił tylko jakąś dziwną minę i machnął ręką. Mulat zaprowadził mnie do jadalni. Bardzo zaskoczyło mnie to jak to wszystko wyglądało i patrząc na to że to chłopcy... czekaj idealniejsze słowo na tą chwilę to będzie mężczyźni.
Oczami Harry'ego
Boże, ta dziewczyna jest cudowna. Jej włosy, oczy, nogi, twarz a usta... zajebiste. Mówią że ideałów nie ma, ale ja chyba jednak znalazłem swój ideał. Nie wiem czy ona coś do mnie czuje choć wydaję mi się że jej podoba się Niall. Może nie ale z nim gada najwięcej, uśmiecha się... ze mną w sumie też. Nie wiem czy to zauważyła, że mi się podoba, może przez sposób w jaki na nią patrzę. Nawet nie mogę oderwać od niej wzroku, a teraz jeszcze w tych butach, oh, a tyłek, brak słów. Chciałbym mieć przy sobie taką dziewczynę i daję słowo że będę o nią walczył jeżeli będzie taka potrzeba. Nie oddam jej nikomu. Wiem że nie jest moja, to nie jest rzecz, ale kto nie chciałby takiej dziewczyny, dobrze że Lou, Zayn i Liam mają dziewczyny więc nie mam się o co martwić ale właśnie, Niall, blondyn nie ma nikogo więc może też łasi się na Rose. Muszę z nim pogadać nie będę trzymał się w niepewności, chcę wiedzieć na czym stoję. Dobra może dołączę do reszty. Wchodząc do jadalni zauważyłem że miejsce obok Rose jest puste, niezauważalnie przyśpieszyłem kroku aby nikt mi go nie zajął i usiadłem.
- Jak Ci się podoba Rose?
- Jest świetnie, nie mogę sobie wbić do głowy że to wy zrobiliście.
- Haha, wiesz my zdolni. - odezwał się Niall.
- I skromni.
- Oj tam Rose bez przesady. - tym razem głos zabrał Liam.
- Dobra idę przynieść to jedzenie.
- Pomogę Ci. - rzekł Niall.
- Okej.
Stwierdziłem że to idealna okazja na wyjaśnienie sobie z blondynem wszystkich spraw na temat Rose więc zgodziłem się żeby ze mną poszedł. Gdy weszliśmy do kuchni od razu zacząłem o wszytko się go wypytywać.
- Niall muszę się Ciebie coś zapytać.
- Wal.
- Bo wiesz, nie wiem czy zauważyłeś ale...
- Rose Ci się podoba, tak zauważyłem, zresztą nie tylko ja chłopaki też.
- Naprawdę aż tak widać?
- No może trochę. Nie zdziwię się jeżeli Rose też zauważyła.
- A czy Ty czujesz coś do niej?
- Nie, to w sumie nie mój typ. Jako przyjaciółka to cudowna osoba ale jeżeli miałbym z nią chodzić to nie. Masz wolną rękę.
- Jest! jest, dzięki.
- Spokojnie, dawaj weźmiemy to żarcie i idziemy bo zaczną coś podejrzewać.
~*~
- To było pyszne chłopaki, naprawdę, kucharze są z was świetni, myślałam że mnie chcecie otruć, haha.
- To w sumie robił Liaś. A my tylko trochę pomogliśmy.
- Wow Liam, ja bym lepiej tego nie zrobiła.
- Może jakieś wino? - zapytał Lou.
- Chętnie.
- A wy chłopaki?
- Taa. - odpowiedzieliśmy chórem.
- Dobra to ja idę po wino, Liam chodź ze mną a wy to sprzątnijcie.
- Ja sprzątnę.
- Co Ty Rose jesteś gościem ja pójdę.
- Proszę Harry, to chodźmy razem.
- Ehh, no niech Ci będzie.
OCZAMI ROSE
Złapałam Hazzę za rękę i poszliśmy do kuchni z brudnymi naczyniami. Położyłam swoją talerze na blat a Harry swoje wstawiał do zmywarki. Gdy skończył chciałam zrobić to samo więc nachyliłam się a w tym czasie Harry wstawał i nasze oczy zwróciły się ku sobie. Patrzyliśmy sobie tak w nie przez jakąś chwilę aż w końcu zbliżył się do mnie i złączył nasze usta. Nie odrywałam się od niego tylko to odwzajemniłam bo było to tak cholernie przyjemne. Harry oblizał moją dolną wargę tak jakby prosząc o dostęp, ja lekko odchyliłam usta na co ten dołączył język. Po chwili doszło do mnie co robimy i oderwałam się od niego spojrzałam w jego oczy po czym wydukałam z siebie tylko ciche przepraszam i opuściłam głowę.
- Ej, nie masz za co przepraszam to moja wina. Tylko i wyłącznie moja.
- Nie, nie tylko twoja, to ja nie przerwałam tego tylko pogłębiłam się jeszcze bardziej. Zapomnijmy o tym.
- Co? Emm... okej. - zrobił smutną minę i wyszedł z pomieszczenia.
Nie chcę robić mu nadziei nie wiedząc czy mogę mu cokolwiek dać ze swojej strony. Ja traktuję go jak przyjaciela... chyba. Choć po tym pocałunku już sama nie wiem co czuję. Harry jest cudowny, przystojny, ma prześwietny charakter, inteligentny, zabawny, czuły, pomocny po prostu ideał, nie znamy się jeszcze na tyle aby cokolwiek z tego było. Nie wiem czy to nie jest tylko taka maska żeby zrobić na mnie wrażenie, może przy mnie jest taki a gdy mnie nie ma jest zupełnie inny. Poznaliśmy się dwa dni temu, to za wcześnie na jakikolwiek związek. Może kiedyś. Ja nie wiem jeszcze co do niego czuję. Wiem jedynie że jest moim przyjacielem w sumie nawet tak nie możemy się nazwać możemy być na tą chwilę dobrymi znajomymi lub dobrymi kolegami... ale czy na pewno. Po moich chyba dłuższych zastanowieniach wróciłam do reszty po czym usiadłam na kanapie obok Liam'a a ze stolika wzięłam kieliszek wina.
KILKA GODZIN PÓŹNIEJ
Oczami Niall'a
- Louis ty szczylu oddawaj moje ciastka.
- Wal się.
- Ciekawe, kurwa z kim. - Wszyscy zaczęliśmy się śmiać a Lou ze śmiechu aż się wywalił więc mogłem mu zabrać moją własność.
- No to teraz się naucz by nie zabierać tego co moje, jasne?
- Hahahahahaahahahahha, ja.. ja.. jasne. Hahahahaha... chyba Ci się coś.... hahaahhahaha śni.
- Zamknij się.
- Nie mam czym.
- Zaraz jak Ci wsadzę skarpety Hazzy do gęby to będziesz miał.
- Nie odważysz się...
- A zakład?
Oczami Harry'ego
Jakoś nie mam ochoty na te wygłupy. Mimo to śmieję się bo Ci debile przechodzą samych siebie ale... to co powiedziała Rose okropnie mnie zabolało. ' Zapomnijmy ' gdyby tylko wiedziała co do niej czuje... a może wie tylko po prostu traktuje mnie jak zwykłego kolegę. Myślałem że ten pocałunek coś między nami zmieni ale chyba nie zmienił. Z moich przemyśleń wyrwał mnie Niall który zaczął ciągnąć mnie za buta ściągając go po czym próbował zdjąć mi skarpetkę ze stopy. Gdy mi ją wyrwał zacząłem się śmiać po czym zabrałem buta marchewie i zacząłem ja gonić Niall'a. Louis zabrał buta Zayn'owi i zaczął gonić mnie a Zayn poprosił o buta Rose i gonił Louis'a. Rose tylko siedziała... nie czekaj nie siedziała zwijała się ze śmiechu na kanapie ale tacy właśnie jesteśmy... debile.
Oczami Rose
Czy oni naprawdę są już dorośli? Jeden ma 20 lat, trójka 21 a Louis najstarszy ma 23 a zachowuję się z nich jak największe dziecko. Nie mogłam już wytrzymać ze śmiechu, byłam cała czerwona a łzy płynęły mi jak szalone, nie ze smutku... to było tak cholernie zabawne że same zaczęły cieknąć po moim policzku.
- Ej chłopaki spokój! Zagrajmy w butelkę! - Zaproponowałam po czym zaczęłam tego żałować.
- Ooo! - krzyknęli chórem i podbiegli do mnie
Harry wziął butelkę po winie i położył ją na stolik. Wszyscy porozsadzaliśmy się na różne miejsca wokół stołu a z racji tego że ja to wymyśliłam musiałam zaczynać. Taa, świetnie.
Zakręciłam butelką i wypadło na blondyna.
- No to Niall, kruszynko, nakarm Louis'a swoimi ciastkami.
- Cooooooooooooooo!?
- Nie, nie ma mowy.
- No dawaj dawaj.
- Ehh, Rose!
- Dawaj!
- No dobra.
- Ej Zayn przynieś jeszcze wina. - odezwał się loczek.
- Okej.
- No dawaj Nialler.
~*~
KILKA GODZIN PÓŹNIEJ
Wypiliśmy już chyba 3 lampki wina i wciąż gramy w butelkę. Tym razem kręcił Niall a wypadło na mnie.
- Ooo, nareszcie! Teraz się zemszczę. Pocałuj Hazzę!
- Okej, Harry chodź tu!
- Nie Rose, jesteś pijana, chodź położysz się.
- Co ty Harry, imprezka się dopiero zaczęła, no daj tego buziaka i będzie po sprawie.
- Nie. Wcześniej powiedziałaś że mamy zapomnieć o tamtym pocałunku a ja nie chcę sobie robić znowu nadziei.
- Harry, ale ja...
- Nic nie musisz mówić. Po prostu powiedz że Ci się nie podobam, a ja dam sobie spokój.
- Nie mogę.
- Dlaczego.
- Bo ja nie wiem co czuje. Do cholery znamy się zaledwie dwa dni! - Wrzeszczałam, zupełnie nie wiem dlaczego, ugh, tak to zdecydowanie przez procenty.
- Doprawdy. - wstał i wyszedł
- Chcę już iść do domu.
- Nie Rose co Ty dziś zostajesz u nas jesteś kompletnie pijana. - powiedział Liam.
- Ale nie chcę robić kłopotu, naprawdę.
- Nie będziesz.
- Dobra to ja będę spała na kanapie.
- Nie!
- Tak! Nie dość że u was mam spać to jeszcze mam zajmować wam łóżka? Nie ma mowy. Gdzie jest Harry chcę z nim porozmawiać.
- Pewnie w swoim pokoju. Idziesz na górę i pierwsze drzwi po lewo.
- Ok.
Wstałam, lekko się zachwiałam, w końcu alkohol robi swoje ale dałam radę.
- Ej Rose może Ci pomogę.
- Nie, dam radę.
- Ok, jeżeli tak uważasz.
Poprawiłam sukienkę i wyszłam jakiś cudem na górę. Weszłam do pokoju Hazzy. Louis się nie mylił loczek siedział na swoim łóżku i podpierał twarz dłońmi.
- Harry, przepraszam.
- Za co przepraszasz? Jesteś po prostu pijana, to nie grzech.
- Nie za to Cię przepraszam.
- A za co?
- Za to że na tą chwilę nie mogę dać Ci więcej niż przyjaźń. Ja nie wiem co do Ciebie czuje. Na początku chciałam żebyśmy się zaprzyjaźnili nie chodzi mi tu tylko z Tobą ale z wszystkimi ale po tamtym pocałunku już nie wiem co czuć i kim dla mnie jesteś. To trudne bo znamy się zaledwie 2 dni, nie potrafię powiedzieć... nie potrafię. - zacięłam się i zaczęłam po prostu płakać jak małe dziecko. Harry wstał wziął mnie na ręce posadził na łóżku po czym spojrzał mi głęboko w oczy.
- Nie płacz. Nie pozwolę Ci płakać, nigdy.
- Przytul mnie.
Jak powiedziałam tak zrobił, szczerze mówiąc mogę teraz powiedzieć że czuję się bezpiecznie. Jest mi cudownie gdy czuje jego oddech na karku ale ja wciąż nie wiem czy go kocham tak bardzo chciałabym go teraz pocałować ale chyba nie mogę. Postanowiłam zaryzykować. Cmoknęłam go w usta, ten zrobił to samo chcąc wtopić się w pocałunek, tak o to mi chodziło. Lecz po chwili oderwał się ode mnie
- Nie chcę robić sobie nadziei. Tak bardzo chciałbym Cię całować ale nie mogę. To może się różnie potoczyć a ja nie chcę cierpieć, wybacz mi ale chyba wiesz co czuje.
- Wiem i doskonale to rozumiem ale przytulać mnie możesz.
- Mogę.
- A dałbyś mi coś na przebranie jakąś koszulkę czy coś bo nie będzie mi się wygodnie spało w sukience.
- Okej.
Chciał wstać ale ja mu nie pozwoliłam.
- Nie teraz, zaraz.
NASTĘPNEGO DNIA
Obudziłam się o 7 rano, łeb bolał mnie nie miłosiernie. Spałam w łóżku Hazzy. Przecież miałam spać na kanapie. Podniosłam się i zmieniłam w pozycję siedzącą rozglądając się po pokoju. Nie było go. Zupełnie nie wiem dlaczego śpię tutaj. Może kazał mi spać tu a on poszedł na kanapę? Nie wiem ale nie miałam zamiaru się długo zastanawiać. Wstałam z łóżka i przebrałam się w swoje ciuchy. Wiem że nie powinnam wychodzić tak bez słowa ale już wystarczająco problemów im narobiłam. Złożyłam ładnie bluzkę Harry'ego a z torebki wyciągnęłam karteczkę :
Zeszłam na dół tak aby nikt mnie nie usłyszał. Co mnie zastało? Wielki bałagan. Rzeczywiście Harry spał na kanapie. Podeszłam do niego, tak słodko śpi. Dałam mu buziaka w policzek, założyłam buty i wyszłam.
~*~
Byłam już przed domem , na szczęście mam dziś wolne i mogę sobie odpocząć. Weszłam do niego i od razu ruszyłam do mojego pokoju wyciągnęłam jakąś białą zwiewną i luźną koszulkę do tego szare szorty z adidasa oraz moje papucie. Wzięłam to wszystko ze sobą do łazienki. Postanowiłam się zrelaksować więc będzie to długa pachnąca kąpiel. Pod bieżący strumień wody wlałam płyn do kąpieli o zapachu truskawek, do tego całą niebieską musującą kulę do kąpieli oraz jakieś dwa olejki. Gdy wanna była już napełniona więcej niż do połowy zakręciłam wodę. Podeszłam do lusterka i zmazałam makijaż po czym zdjęłam z siebie ciuchy, ta sukienka już działała mi na nerwy. Weszłam do wody i napawałam się chwilą.
GODZINĘ PÓŹNIEJ
Wyszłam z wanny owijając się ręcznikiem. Wytarłam się dokładnie i przebrałam się we wcześniej przygotowane ciuchy. Po chwili usłyszałam dźwięk dochodzącego sms'a.
~*~
Gdy weszłam do domu wszyscy rzucili się na mnie i zaczęli przytulać. Szczerze, miło, haha.
- Uuu, Rose jaka laska.
- Niall, debilu!
- No co ja mówię tylko prawdę.
- Nie podlizuj się.
- Wcale się nie podlizuje.
- Oczywiście.
- Dobra chodź Rose do jadalni, zaprowadzę Cię.
- Dzięki Zayn.
Poszłam i wystawiłam język blondynowi. Na co ten zrobił tylko jakąś dziwną minę i machnął ręką. Mulat zaprowadził mnie do jadalni. Bardzo zaskoczyło mnie to jak to wszystko wyglądało i patrząc na to że to chłopcy... czekaj idealniejsze słowo na tą chwilę to będzie mężczyźni.
- Jak Ci się podoba Rose?
- Jest świetnie, nie mogę sobie wbić do głowy że to wy zrobiliście.
- Haha, wiesz my zdolni. - odezwał się Niall.
- I skromni.
- Oj tam Rose bez przesady. - tym razem głos zabrał Liam.
- Dobra idę przynieść to jedzenie.
- Pomogę Ci. - rzekł Niall.
- Okej.
Stwierdziłem że to idealna okazja na wyjaśnienie sobie z blondynem wszystkich spraw na temat Rose więc zgodziłem się żeby ze mną poszedł. Gdy weszliśmy do kuchni od razu zacząłem o wszytko się go wypytywać.
- Niall muszę się Ciebie coś zapytać.
- Wal.
- Bo wiesz, nie wiem czy zauważyłeś ale...
- Rose Ci się podoba, tak zauważyłem, zresztą nie tylko ja chłopaki też.
- Naprawdę aż tak widać?
- No może trochę. Nie zdziwię się jeżeli Rose też zauważyła.
- A czy Ty czujesz coś do niej?
- Nie, to w sumie nie mój typ. Jako przyjaciółka to cudowna osoba ale jeżeli miałbym z nią chodzić to nie. Masz wolną rękę.
- Jest! jest, dzięki.
- Spokojnie, dawaj weźmiemy to żarcie i idziemy bo zaczną coś podejrzewać.
~*~
- To było pyszne chłopaki, naprawdę, kucharze są z was świetni, myślałam że mnie chcecie otruć, haha.
- To w sumie robił Liaś. A my tylko trochę pomogliśmy.
- Wow Liam, ja bym lepiej tego nie zrobiła.
- Może jakieś wino? - zapytał Lou.
- Chętnie.
- A wy chłopaki?
- Taa. - odpowiedzieliśmy chórem.
- Dobra to ja idę po wino, Liam chodź ze mną a wy to sprzątnijcie.
- Ja sprzątnę.
- Co Ty Rose jesteś gościem ja pójdę.
- Proszę Harry, to chodźmy razem.
- Ehh, no niech Ci będzie.
OCZAMI ROSE
Złapałam Hazzę za rękę i poszliśmy do kuchni z brudnymi naczyniami. Położyłam swoją talerze na blat a Harry swoje wstawiał do zmywarki. Gdy skończył chciałam zrobić to samo więc nachyliłam się a w tym czasie Harry wstawał i nasze oczy zwróciły się ku sobie. Patrzyliśmy sobie tak w nie przez jakąś chwilę aż w końcu zbliżył się do mnie i złączył nasze usta. Nie odrywałam się od niego tylko to odwzajemniłam bo było to tak cholernie przyjemne. Harry oblizał moją dolną wargę tak jakby prosząc o dostęp, ja lekko odchyliłam usta na co ten dołączył język. Po chwili doszło do mnie co robimy i oderwałam się od niego spojrzałam w jego oczy po czym wydukałam z siebie tylko ciche przepraszam i opuściłam głowę.
- Ej, nie masz za co przepraszam to moja wina. Tylko i wyłącznie moja.
- Nie, nie tylko twoja, to ja nie przerwałam tego tylko pogłębiłam się jeszcze bardziej. Zapomnijmy o tym.
- Co? Emm... okej. - zrobił smutną minę i wyszedł z pomieszczenia.
Nie chcę robić mu nadziei nie wiedząc czy mogę mu cokolwiek dać ze swojej strony. Ja traktuję go jak przyjaciela... chyba. Choć po tym pocałunku już sama nie wiem co czuję. Harry jest cudowny, przystojny, ma prześwietny charakter, inteligentny, zabawny, czuły, pomocny po prostu ideał, nie znamy się jeszcze na tyle aby cokolwiek z tego było. Nie wiem czy to nie jest tylko taka maska żeby zrobić na mnie wrażenie, może przy mnie jest taki a gdy mnie nie ma jest zupełnie inny. Poznaliśmy się dwa dni temu, to za wcześnie na jakikolwiek związek. Może kiedyś. Ja nie wiem jeszcze co do niego czuję. Wiem jedynie że jest moim przyjacielem w sumie nawet tak nie możemy się nazwać możemy być na tą chwilę dobrymi znajomymi lub dobrymi kolegami... ale czy na pewno. Po moich chyba dłuższych zastanowieniach wróciłam do reszty po czym usiadłam na kanapie obok Liam'a a ze stolika wzięłam kieliszek wina.
KILKA GODZIN PÓŹNIEJ
- Wal się.
- Ciekawe, kurwa z kim. - Wszyscy zaczęliśmy się śmiać a Lou ze śmiechu aż się wywalił więc mogłem mu zabrać moją własność.
- No to teraz się naucz by nie zabierać tego co moje, jasne?
- Hahahahahaahahahahha, ja.. ja.. jasne. Hahahahaha... chyba Ci się coś.... hahaahhahaha śni.
- Zamknij się.
- Nie mam czym.
- Zaraz jak Ci wsadzę skarpety Hazzy do gęby to będziesz miał.
- Nie odważysz się...
- A zakład?
- Ej chłopaki spokój! Zagrajmy w butelkę! - Zaproponowałam po czym zaczęłam tego żałować.
- Ooo! - krzyknęli chórem i podbiegli do mnie
Harry wziął butelkę po winie i położył ją na stolik. Wszyscy porozsadzaliśmy się na różne miejsca wokół stołu a z racji tego że ja to wymyśliłam musiałam zaczynać. Taa, świetnie.
Zakręciłam butelką i wypadło na blondyna.
- No to Niall, kruszynko, nakarm Louis'a swoimi ciastkami.
- Cooooooooooooooo!?
- Nie, nie ma mowy.
- No dawaj dawaj.
- Ehh, Rose!
- Dawaj!
- No dobra.
- Ej Zayn przynieś jeszcze wina. - odezwał się loczek.
- Okej.
- No dawaj Nialler.
~*~
KILKA GODZIN PÓŹNIEJ
Wypiliśmy już chyba 3 lampki wina i wciąż gramy w butelkę. Tym razem kręcił Niall a wypadło na mnie.
- Ooo, nareszcie! Teraz się zemszczę. Pocałuj Hazzę!
- Okej, Harry chodź tu!
- Nie Rose, jesteś pijana, chodź położysz się.
- Co ty Harry, imprezka się dopiero zaczęła, no daj tego buziaka i będzie po sprawie.
- Nie. Wcześniej powiedziałaś że mamy zapomnieć o tamtym pocałunku a ja nie chcę sobie robić znowu nadziei.
- Harry, ale ja...
- Nic nie musisz mówić. Po prostu powiedz że Ci się nie podobam, a ja dam sobie spokój.
- Nie mogę.
- Dlaczego.
- Bo ja nie wiem co czuje. Do cholery znamy się zaledwie dwa dni! - Wrzeszczałam, zupełnie nie wiem dlaczego, ugh, tak to zdecydowanie przez procenty.
- Doprawdy. - wstał i wyszedł
- Chcę już iść do domu.
- Nie Rose co Ty dziś zostajesz u nas jesteś kompletnie pijana. - powiedział Liam.
- Ale nie chcę robić kłopotu, naprawdę.
- Nie będziesz.
- Dobra to ja będę spała na kanapie.
- Nie!
- Tak! Nie dość że u was mam spać to jeszcze mam zajmować wam łóżka? Nie ma mowy. Gdzie jest Harry chcę z nim porozmawiać.
- Pewnie w swoim pokoju. Idziesz na górę i pierwsze drzwi po lewo.
- Ok.
Wstałam, lekko się zachwiałam, w końcu alkohol robi swoje ale dałam radę.
- Ej Rose może Ci pomogę.
- Nie, dam radę.
- Ok, jeżeli tak uważasz.
Poprawiłam sukienkę i wyszłam jakiś cudem na górę. Weszłam do pokoju Hazzy. Louis się nie mylił loczek siedział na swoim łóżku i podpierał twarz dłońmi.
- Harry, przepraszam.
- Za co przepraszasz? Jesteś po prostu pijana, to nie grzech.
- Nie za to Cię przepraszam.
- A za co?
- Za to że na tą chwilę nie mogę dać Ci więcej niż przyjaźń. Ja nie wiem co do Ciebie czuje. Na początku chciałam żebyśmy się zaprzyjaźnili nie chodzi mi tu tylko z Tobą ale z wszystkimi ale po tamtym pocałunku już nie wiem co czuć i kim dla mnie jesteś. To trudne bo znamy się zaledwie 2 dni, nie potrafię powiedzieć... nie potrafię. - zacięłam się i zaczęłam po prostu płakać jak małe dziecko. Harry wstał wziął mnie na ręce posadził na łóżku po czym spojrzał mi głęboko w oczy.
- Nie płacz. Nie pozwolę Ci płakać, nigdy.
- Przytul mnie.
Jak powiedziałam tak zrobił, szczerze mówiąc mogę teraz powiedzieć że czuję się bezpiecznie. Jest mi cudownie gdy czuje jego oddech na karku ale ja wciąż nie wiem czy go kocham tak bardzo chciałabym go teraz pocałować ale chyba nie mogę. Postanowiłam zaryzykować. Cmoknęłam go w usta, ten zrobił to samo chcąc wtopić się w pocałunek, tak o to mi chodziło. Lecz po chwili oderwał się ode mnie
- Nie chcę robić sobie nadziei. Tak bardzo chciałbym Cię całować ale nie mogę. To może się różnie potoczyć a ja nie chcę cierpieć, wybacz mi ale chyba wiesz co czuje.
- Wiem i doskonale to rozumiem ale przytulać mnie możesz.
- Mogę.
- A dałbyś mi coś na przebranie jakąś koszulkę czy coś bo nie będzie mi się wygodnie spało w sukience.
- Okej.
Chciał wstać ale ja mu nie pozwoliłam.
- Nie teraz, zaraz.
NASTĘPNEGO DNIA
Obudziłam się o 7 rano, łeb bolał mnie nie miłosiernie. Spałam w łóżku Hazzy. Przecież miałam spać na kanapie. Podniosłam się i zmieniłam w pozycję siedzącą rozglądając się po pokoju. Nie było go. Zupełnie nie wiem dlaczego śpię tutaj. Może kazał mi spać tu a on poszedł na kanapę? Nie wiem ale nie miałam zamiaru się długo zastanawiać. Wstałam z łóżka i przebrałam się w swoje ciuchy. Wiem że nie powinnam wychodzić tak bez słowa ale już wystarczająco problemów im narobiłam. Złożyłam ładnie bluzkę Harry'ego a z torebki wyciągnęłam karteczkę :
' Przepraszam że wychodzę tak bez słowa ale obudziłam się a was nie będę budzić. Z resztą wystarczająco wam problemów narobiłam nocowaniem u was a już szczególnie tym że ty śpisz na kanapie a ja u Ciebie. PRZEPRASZAM za twój obolały kark, to mnie miał boleć. BUZIAKI, Rose. ;* xx '
~*~
Byłam już przed domem , na szczęście mam dziś wolne i mogę sobie odpocząć. Weszłam do niego i od razu ruszyłam do mojego pokoju wyciągnęłam jakąś białą zwiewną i luźną koszulkę do tego szare szorty z adidasa oraz moje papucie. Wzięłam to wszystko ze sobą do łazienki. Postanowiłam się zrelaksować więc będzie to długa pachnąca kąpiel. Pod bieżący strumień wody wlałam płyn do kąpieli o zapachu truskawek, do tego całą niebieską musującą kulę do kąpieli oraz jakieś dwa olejki. Gdy wanna była już napełniona więcej niż do połowy zakręciłam wodę. Podeszłam do lusterka i zmazałam makijaż po czym zdjęłam z siebie ciuchy, ta sukienka już działała mi na nerwy. Weszłam do wody i napawałam się chwilą.
GODZINĘ PÓŹNIEJ
Wyszłam z wanny owijając się ręcznikiem. Wytarłam się dokładnie i przebrałam się we wcześniej przygotowane ciuchy. Po chwili usłyszałam dźwięk dochodzącego sms'a.
' Hej Rose, jest nam trochę smutno, ale nie mamy Ci za złe. Nie zrobiłaś nam żadnego problemu. Kark mnie nie boli bo kanapa jest bardzo wygodna ale dziękuję że się troszczysz. Kiedy możemy się spotkać? :) Hazza. xxx '
Uśmiechnęłam się do ekranu ale nie chciałam się zbyt szybko z nimi widzieć. Chciałabym się zastanowić co czuję i podjąć decyzję. Poza tym wypadałoby aby zapomnieli o tym co wyrabiałam wczoraj. Dziś jest niedziela a od jutra będę miała dużo roboty więc nawet jakbym chciała się z nimi zobaczyć to nie miałabym jak. Chyba jakoś w sobotę lub w niedzielę, do tego czasu pewnie podejmę już decyzję.
' No to bardzo się cieszę że żyjesz, haha. Wiesz od jutra mam dużo pracy więc w przyszłym tygodniu ale dopiero na weekend. Chciałabym wcześniej ale nie dam rady. Gdy będę mogła dam wam znać. Całuję, Rose. xxx ;* '
Tak skłamałam ale co miałam powiedzieć? Nie chcę was widzieć bo za dużo nawywijałam? Na pewno nie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz