wtorek, 11 listopada 2014

Rozdział 1 - Właśnie widać kto tu jest rozpieszczony.

Szłam spokojnie londyńską ulicą na sesję. Dzisiaj jedna z moich ulubionych czyli taka swobodna, cienkie zwiewne ciuchy nie określony przekaz zdjęcia po prostu luzik natomiast druga będzie w wodzie. Wyspałam się niesamowicie i tak naprawdę nic nie jest w stanie zepsuć mi tego dnia, nic a nic, oby. Ale praktycznie ten dzień zapowiada się na jeden z najlepszych więc czego się obawiać. Z moich przemyśleń wyrwał mnie przecudowny zapach waty cukrowej. Nie wiem dlaczego ale nie mogłam się powstrzymać by jej nie kupić. Niby modelki muszą ograniczać słodycze, trzymać się stałej diety i... bla bla bla. Przecież my jesteśmy też ludźmi i możemy od czasu do czasu pozwolić sobie na odrobinę słodkiego, czyż nie? 

~*~
Sesja trwa już około godzinę. Sophie po prostu nie może odpuścić mi tego mojego humoru, ponoć zdjęcia wychodzą cudownie i zrobiła o wiele więcej niż przypuszczała no i musiałam się do tego jeszcze raz przebierać żeby zdjęcia nie były w tym samym outficie.
- Jutro masz sesję z chłopakami z tego sławnego boys bandu, jak oni tam mieli, no zapomniałam, może wiesz, jest ich pięciu. 
- One Direction? 
- O tak właśnie z nimi! 
- Eh, jakoś nie mam ochoty na sesje z jakimiś rozkapryszonymi i wpatrzonymi tylko w siebie gwiazdkami nie mogłaś mi załatwić jakiegoś śmieciarza? 
- Ej, nie przesadzaj, nawet ich nie znam. 
- No może i nie znam ale z tego co zdążyłam zauważyć większość tych wielkich sław to rozkapryszone gwiazdeczki którym podasz palca a zabiorą Ci rękę. 
- A skąd wiesz że oni są w tej większości? 
- Tak przypuszczam. 
- No to najpierw ich poznaj. 
- Nie będę się z nimi poznawać kilka głupich zdjęć i na tym zakończy się nasza znajomość. 
- Jak chcesz. 
No i świetnie myślałam że nic nie zepsuje mi dzisiejszego dnia. Tu już nie chodzi o to że będę miała z nimi sesje ale o to że Soph usiłuje się ze mną przekomarzać wiedząc jak świetny mam... czekaj miałam humor. 
- Dobra, możemy już tą sesję w wodzie.
- No jasne, co Ci się stało miałaś taki świetny humor. 
- No wiesz coś... ktoś mi go zepsuł. Możemy już? 
- Chodź. 
- Dziękuje. 

~*~
Leżę sobie na kanapie czytając książkę i pijąc herbatę. Mój humor zdążył się poprawić ale to wciąż nie to samo. Może rzeczywiście zbyt pochopnie ich oceniam? Może są świetnymi facetami z którymi da się porozmawiać? Jeszcze lepiej, może nawet się zaprzyjaźnimy. Nie wiem, czas pokażę, nie mam zielonego pojęcia co może się zdarzyć. Rozejrzałam się po domu i dopiero teraz ogarnęłam się że nie ma ani Lilly ani mamy. Tak, mieszkam z siostrą i z mamą. Mamy we 3 świetny kontakt i rzadko się kłócimy w sumie prawie wcale. Mój ojciec zostawił nas po urodzeniu Lil, gdy miałam dwa lata, tak nie pamiętam go, bo jak mogłam będąc w tym wieku. Zostawił nas dla jakiejś osiemnastoletniej pindzi, nie wiem dlaczego to zrobił mama miała 20 lat i nie była przecież stara. No cóż mojego ojca.... nie, nie, nie wróć, to nie jest mój ojciec. Kontynuując tego człowieka nie zrozumiesz. Nigdy się z nim nie widziałam i nie chcę, Lilly by chciała ale też się zastanawia czy warto. Od jakiegoś czasu zastanawiam się nad tym aby kupić sobie jakieś mieszkanie nie daleko studia. Mieszkałabym w nim razem z moją przyjaciółką Vicky. Ona wtedy będzie by miała blisko planu filmowego, w którym występuje. Jakiś tam serial. Wyciągnęłam swój telefon i wybrałam numer do Lilly. 
- Hallo? 
- No hej, Lill, gdzie jesteście? 
- Ja jestem z chłopakiem w galerii.
- Em, a nie ma z Tobą mamy? 
- No nie, nie ma, przecież jestem z chłopakiem, tak? 
- No dobra już, a wiesz może gdzie poszła? 
- Nie wiem, może do niej zadzwoń.
- Tak właśnie chcę zrobić, o której będziesz? 
- Może za jakieś dwie godziny. Dobra ja kończę, buźka! 
- Pa, uważaj na siebie. 
- Mam osiemnaście lat.
- No wiem, wiem, ok, już papa, baw się dobrze. 
- Dzięki, pa. 

Rozłączyłam się i wystukałam numer do mamy. Pierwszy sygnał, drugi, trzeci, czwarty... nic. Dzwoniłam do niej jakieś 4 razy, nie odebrała. Zaczęłam się martwić ale po chwili dostałam od niej sms'a.

' Kochanie, jestem zajęta, więc nie mogę odebrać. W końcu wydaję mi się że moje życie zaczyna nabierać sensu. Nie martw się o mnie, nie wrócę na noc do domu. Kocham was, trzymajcie się moje skarby. :* ' 

Hmm, o co w tym może chodzić? Powiedziała że jej życie nabiera sensu i że nie wróci do domu na noc. Może kogoś sobie znalazła i w końcu jest szczęśliwa? Bardzo mocno jej kibicuje bo od czasu kiedy tato ją zostawił miała kilku mężczyzn ale to nie było nigdy nic poważnego. Oby nareszcie jej się udało i znalazła sobie kogoś kogo kocha. Może w końcu będzie w pełni szczęśliwa! Postanowiłam że wezmę sobie długą kąpiel i poczekam aż Lilly wróci do domu. Wolę nie iść spać bo zawsze może się coś spać a ja nie będę wiedziała że ona nie wróciła do domu. Jestem przewrażliwiona na punkcie takich rzeczy, mam to po mamie, haha. 

GODZINĘ PÓŹNIEJ 

Wyszłam z łazienki owijając się moim ulubionym białym, mięciutkim ręcznikiem. Ruszyłam do swojej sypialni i przebrałam się w bieliznę na to jakaś rozciągnięta biała koszulka z jakimś nadrukiem i krótkie różowe spodenki w odcieniu neonu. Na nogi wsunęłam moje ulubione kapcie w pandy. Zeszłam na dół ponieważ zrobiłam się głodna. Rozglądałam się po domu, Lill wciąż nie ma ale minęła godzina a ona powiedziała że jakieś dwie więc nie będę się denerwować. Po chwili usłyszałam jak drzwi wejściowe a do kuchni wbiega moja siostra cała zapłakana. Siada na kanapie i głośno szlochając chowa twarz w dłonie.
- Ej, kochanie co się stało?
- Zerwał ze mną.
- Jejku, nie przejmuj się gdyby Cię kochał i mu na Tobie zależało jak to mówił nie zrobił by tego. Tego kwiatu jest pół światu, znajdziesz sobie kogoś.
- Ale, ale on...
- Co?
- On powiedział, że... że... że ten związek nie ma sensu, nie zależy mu na mnie a jest dla mnie tylko dlatego żeby mnie przelecieć, powiedział też żebyśmy byli ze sobą tylko dla seksu i żebyśmy mogli się spotykać z kim chcemy. A gdy się nie zgodziłam i dałam mu w pysk to...
- Co on Ci zrobił!?
- Chciał mnie zgwałcić, ale kopnęłam go w krocze i upadł a ja mogła uciec. 
- A to sukinsyn! Musimy iść na policje.
- Nie! On się na mnie zemści i coś mi zrobi. Nie wiesz do czego on jest zdolny.
- Zrobić Ci może coś jeżeli nie pójdziemy. A ja załatwię Ci ochronę jeżeli będziesz chciała oraz nie będziesz się czuła bezpiecznie bo po ostatniej sesji dostałam sporo kasy a jutro mam z jakimś zespołem i dostanę jeszcze więcej. 
- Ok, pójdziemy ale to jutro. Nie chcę ochrony na razie ale proszę Cię nie mówmy nic mamie.
- Ale jak Ty to sobie wyobrażasz, przyjdą wezwania na sprawę w sądzie, pewnie policja będzie tu przyjeżdżać, musimy jej powiedzieć.
- No dobrze ale nie dziś.
- Nie ma jej w domu. Spotkała się z kimś i nie wróci na noc.
- Ooo, może sobie kogoś znalazła.
- Może i tak, byłabym szczęśliwa.
- Ja też.
- Powiedz mi coś jeszcze.
- Tak?
- Czy Ty spałaś z nim wcześniej? 

Ta spuściła głowę i przez moment się nie odzywała, po chwili wzięła głęboki oddech i odpowiedziała na moje pytanie.

- Nie, on chciał to zrobić dziś ale powiedziałam że nie jestem gotowa a on właśnie wtedy powiedział mi to wszystko. Strasznie się cieszę że tego nie zrobiłam bo byłby to największy błąd w moim życiu ale jednak tak bardzo go kochałam. 
- Nie warto kochać takich ludzi, to zwykli sukinsyni. A teraz już nie płacz. Idź się wykąp zmaż makijaż, przebież się w piżamy i schodź na dół bo zrobię nam jakąś kolację. A i spuść wodę z wanny jeżeli masz zamiar się wykąpać a nie brać prysznic bo teraz sobie przypomniałam że tego nie zrobiłam. 
- Nie, raczej wezmę prysznic ale wodę spuszczę, haha. Sklerotyku. 
- Oj tam, oj tam, uciekaj już. 

~*~

NASTĘPNEGO DNIA 

Obudziły mnie cudowne zapachy dochodzące z kuchni, pomyślałam że mama wróciła już do domu i robi jakieś śniadanie. Wyskoczyłam wesoło z łóżka wyciągnęłam z szafy odpowiednie ciuchy na dzisiejszą pogodę (zamiast tych sandałów air forcy).
Było dosyć ciepło ale po wyjściu na balkon poczułam wiatr ale nie aż taki mocny więc postawiłam na sweterek i spodenki. 
Ruszyłam do łazienki, wzięłam szybki prysznic następnie przebrałam się w przygotowany wcześniej outfit po czym zrobiłam lekki makijaż a włosy spięłam w luźnego koczka. Schodząc na dół i dochodząc do kuchni widok mnie totalnie zaskoczył. Moja siostra z patelnią i trzema porcjami naleśników bardzo ładnie ozdobionych kilkoma gałkami lodów czekoladowych, bitą śmietaną, truskawkami, malinami i kolorową posypką. 
- Wow, nie przypuszczałam że to Ty mogłabyś robić to śniadanie. Brawo!
- Dzięki, haha!
- Gdzie mama?
- Poszła wziąć prysznic. 
- Aha. 
- Dzień dobry, Rose! 
- Ooo! Mama! 
- Haha, no cześć kochanie.
- Cześć, cześć. 
- I jak tam? Co to za facet? - moja siostra, jak zwykle walki prosto z mostu. 
- Em, cudowny człowiek! Nie długo go poznacie. A skąd w ogóle wiedziałyście że była u mężczyzny. 
- No wiesz mamuś, powiedziałaś że twoje życie chyba w końcu ma w pełni sens i nie wrócisz na noc, fakty mówią same za siebie. 
- Haha, moje córunie! O której masz do pracy?
- A która jest?
- Dziewiąta. 
- Oho, to ja muszę zjeść szybko śniadanie bo na dziesiątą muszę być w studiu. Mamo pożyczysz mi auto?
- Jasne!
- Dziękuję, kocham Cię.

Dałam mamie buziaka w policzek i usiadłam na krześle barowym przy blacie. Lilly podała mi mój talerz a ja zaczęłam szybko jeść żeby zdążyć. Nalałam sobie soku pomarańczowego gdyż nie mogłam już przełknąć tego co miałam w buzi. Popiłam i wróciłam do spożywania. Gdy skończyłam poszłam umyć ręce i poprawić wygląd. Było już za dwadzieścia dziesiąta ale myślę że zdążę bo mam auto gdyby nie to, to na stówę bym się spóźniła. Przeszłam do przedpokoju i ubrałam moje białe air forcy. Wróciłam się jeszcze do mamy aby dać jej buziaka i zapytać o klucze. Podeszłam jeszcze do siostry mówiąc jej że jedziemy dziś na policję a później porozmawiamy z mamą. Dla niepoznaki tak żeby mama nie ogarnęła się ze coś kombinujemy dałam jej buziaka w policzek że niby na pożegnanie. Odsunęłam się od Lilly a ta pokręciła głową na znak że rozumie. 
Pomachałam im jeszcze i wyszłam z domu. 

~*~ 

Wiedziałam no po prostu wiedziałam. Spóźniają się już 40 minut. Doskonale przypuszczałam że to jedni z tych rozwydrzonych gwiazdeczek. Po chwili ktoś wparował do studio a na naszych oczach pojawiło się pięciu chłopaków i jakiś facet około 40, zapewne ich menadżer. Byli cali czerwoni i zdyszani. 
- O nareszcie nasze gwiazdki. Dłużej się nie dało? My tutaj z Sophie miałyśmy sobie wyjść na zakupy bo kawa się skończyła. - powiedziałam z widoczną kpiną w moim głosie. 
- Przepraszamy, ale pod domem chłopaków było pełno fanek i przed studiem też a na dodatek, przebiła nam się opona w busie. - powiedział jeden z nich taki z lokami. 
- No cóż, bywa. 
- Dlaczego jesteś taka wredna? 
- Po prostu nie mam ochoty na kolejne rozpieszczone gwiazdeczki. Zróbmy już te zdjęcia, okej? 
- Właśnie widać kto tu jest rozpieszczony. To nie nasza wina że auto nam nawaliło.
Zrobiłam skwaszoną minę po czym ich menadżer przedstawił nas sobie. Z tego co zauważyłam Soph się z nim zna i chyba się przyjaźnią. Stanęłam przed tłem:
- Możemy już zacząć? 
- Tak, ale najpierw chłopaki sami a potem każdy z nich będzie miał z Tobą zdjęcie a ostatnie zrobimy jakieś grupowe. 
- Eh, okej. 

Usiadłam sobie wygodnie na fotelu i przyglądałam się temu co wyrabiają ci chłopaki. Nie wiem dlaczego ale jednego z nich sobie zapamiętałam, tego który się ze mną sprzeczał, i tylko jego imię zapadło mi w pamięć szczególnie... Harry. Dobra Rose skup się nie myśl o nich. Z tego co wyrabiali dało się zauważyć że podchodzą do tego z żartem. Wygłupiali się, kręcili tyłkami, udawali samolot, robili jakieś śmieszne miny, a po chwili zaczęli się bić i śmiać.



Sophie zaczęła śmiać się jak głupia, z resztą ja tak samo. Byłam już cała czerwona a jeden z nich... czekaj... Liam! Patrząc się na mnie zadziornie się uśmiechał i puszczał oczko. Szczerze, w ogóle nie wiem dlaczego tak na nich naskoczyłam. Oni są świetni, jak na razie na takich wyglądają. Choć na pierwszy rzut oka na takich nie wyglądali. 
- Dobra Rose, dawaj teraz Ty i... Niall. 
- Okej. 

Stanęłam przed tłem i czekałam aż reszta chłopaków odejdzie a ja będę tylko z Niall'em. Blondyn stanął prosto a ja oparłam ręce na jego ramieniu, głowę odchyliłam do tyłu i szeroko się uśmiechnęłam. Z tego co zauważyłam ze mną strasznie się tresował i gdy podchodziłam do Soph, aby zobaczyć na zdjęcia nie wyglądał na nich najlepiej. Podeszłam do niego ponownie i szturchnęłam :
- Rozluźnij się, to jest praca, z chłopakami poszło Ci świetnie a ze mną spinasz się jak majtki w dupę (tutaj wszyscy zaczęli się śmiać, wraz z Niall'em) potraktuj to jak zabawę, tak ja na zdjęciach z resztą, okej? 
- Okej.
- No to do roboty. 

Zaczęliśmy się oboje wygłupiać, co było świetną zabawą. Ten chłopak jest wspaniały. 
~*~
Zdjęcia z każdym z osoba miała przekazywać coś innego, ale z każdym było też kilka takich śmiesznych. Z Niall'em to był kompletny spontan, z Zaynem zdjęcia te miały być takie nieśmiałe tak jakbyśmy pierwszy raz się widzieli choć było kilka takich na których się powygłupialiśmy, z Liam'em była taka bardziej poważna, natomiast z Louis'em mieliśmy zachowywać się jak wrogowie, co kompletnie nam nie wychodziło bo przez niego cały czas się śmiałam więc wyszło na to że mieliśmy na zdjęciach jak najlepsi przyjaciele, za to sesja z Harry'm miała być... romantyczna. Szczerze poszło nam to bardzo dobrze, jego pozy były świetne, idealnie się nadał do tego typu sesji. A na zdjęciach grupowych zachowywaliśmy się jak skończeni debile, na prawdę. Z ręką na sercu mogę przyznać że to była najlepsza sesja a zapowiadała się na najgorszą. Po skończonej sesji porobiliśmy sobie jakieś selfie.


Najbardziej polubiłam się z Hazzą i z Niall'erem. Reszta chłopaków też jest świetna ale oni są najlepsi. Usiadłam sobie na kanapie z butelką wody, zaraz pójdę do garderoby się przebrać i idę do domu. Odchyliłam głowę do tyłu i poczułam jak ktoś siada obok mnie.
- Dobrze się czujesz?
- Tak, tak.
Spojrzałam w stronę tej osoby i ujrzałam Loczka.
- Coś Ci powiem.
- Hmm?
- Wiesz, na początku z chłopakami po tej akcji z tekstem że jesteśmy rozpieszczonymi gwiazdkami zrobiło nam się przykro i chcieliśmy się wycofać z tej sesji ale menadżer powiedział że musimy ją zrobić. Właśnie dlatego Niall na początku był taki nie śmiały bo zraziłaś go swoim zachowaniem ale jak się okazało jesteś super dziewczyną.
- No wiesz ja też nie byłam zadowolona z sesji z wami i po tym jak się spóźniliście tyle czasu to miałam ochotę wydrapać wam oczy ale jednak przekonałam się że za szybko was oceniłam.
- Ej może poszłabyś do nas na kolację, zjemy coś a potem obejrzymy jakiś film?
- Okej, jeżeli chłopaki nie będą mieli nic przeciw.
- NIE BĘDĄ!!!

Usłyszałam zza tyłu moich pleców, obejrzałam się do tyłu i zauważyłam Niall'a, Zayn'a, Liam'a i Louis'a który podsłuchiwali nas i wystawili teraz głowy zza futryny a po chwili wywalili się wszyscy na Niall'a.

CIĄG DALSZY NASTĄPI.... :) 

Mam nadzieję że rozdział wam się spodobał. Niedługo powinien pojawić się kolejny, na pewno w tym tygodniu! :) Trzymajcie się buziaki! ;*





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Lydia Land of Grafic